Kamil Hashim Raj and Lim Advocates Solicitors Advocates and Solicitors

Szara strefa hazardowa: 5 drog utraty dochodow panstwa

Gdy w 2025 roku Ministerstwo Finansów podsumowało wpływy z podatku od gier, w kasie państwa pojawiło się około 3,4 mld zł. To kwota, która robi wrażenie, dopóki nie zestawi się jej z szacunkami tego, co przez ten sam czas przepłynęło obok budżetu. Szara strefa hazardowa nie jest abstrakcyjnym pojęciem z raportów NIK. To konkretne kanały, którymi pieniądze zamiast do fiskusa trafiają do operatorów offshore, pośredników płatności i kieszeni graczy. Poniżej pięć dróg, którymi państwo traci dochody, i to, jak każdą z nich można oszacować na podstawie danych resortu finansów.

Brak podatku od gier: największa dziura w budżecie

Podatek od gier w Polsce jest jednym z najwyższych w Europie. Od zakładów wzajemnych wynosi 12 proc. obrotu, od gier cylindrycznych i karcianych 50 proc. wygranej, a od automatów 50 proc. stawki. Legalny operator płaci go co miesiąc, niezależnie od tego, czy gracz wygrał, czy przegrał. Szara strefa nie płaci nic. Każda złotówka postawiona na stronie bez polskiej licencji to złotówka, od której fiskus nie dostaje ani grosza.

Skala jest trudna do zmierzenia, ale nie niemożliwa. Ministerstwo Finansów od lat publikuje szacunki udziału szarej strefy w rynku hazardowym. W 2023 roku resort oceniał, że szara strefa w kasynach online może sięgać nawet 40 proc. całego rynku. Przy legalnym rynku wartym kilka miliardów złotych rocznie daje to kwoty, które w podatku od gier przekładają się na setki milionów złotych utraconych wpływów. To nie jest margines. To linia w budżecie, której po prostu nie ma.

Mechanizm jest prosty. Strona bez polskiej licencji nie musi odprowadzać podatku, więc może zaoferować graczowi lepsze warunki: wyższy zwrot, większy bonus, niższe limity wypłat. Gracz patrzy na tabelę wypłat, nie na paragraf w ustawie o grach hazardowych. Państwo traci podwójnie: nie dostaje podatku, a jednocześnie musi konkurować z podmiotem, który gra według innych zasad.

VAT, ZUS i koszty, których nie widać w podatku od gier

Podatek od gier to tylko pierwsza warstwa. Legalny operator online wystawia faktury, odprowadza VAT od usług towarzyszących, płaci składki ZUS od pracowników i współpracowników, finansuje dział obsługi klienta, marketing i compliance. Szara strefa tego nie robi. Kasyno offshore z licencją Curacao czy Malta Gaming Authority nie zatrudnia w Polsce, nie odprowadza składek, nie rozlicza VAT od reklam ani od usług płatniczych.

Weźmy prosty przykład. Legalne kasyno online z polską licencją zatrudnia w kraju kilkadziesiąt osób: analityków fraudowych, specjalistów KYC, obsługę płatności, prawników. Od każdej pensji odprowadza składki. Szara strefa tych etatów nie tworzy, bo cała operacja siedzi na Cyprze, Malcie albo Curaçao. Ministerstwo Finansów w swoich raportach o szarej strefie zwraca uwagę, że odpływ graczy do operatorów bez licencji oznacza nie tylko utratę podatku od gier, ale też mniejsze wpływy z CIT i PIT od firm, które mogłyby działać legalnie, gdyby rynek był szczelniejszy.

Koszty egzekucji prawa i leczenia uzależnień

Trzecia i czwarta droga to koszty, których państwo nie ponosi, bo nie ma dochodów, ale ponosi, bo musi reagować. Rejestr Domen Zakazanych prowadzony przez Ministerstwo Finansów blokuje nielegalne strony hazardowe, ale każda blokada to praca urzędników, koszty sądowe i współpraca z operatorami telekomunikacyjnymi. Do tego dochodzi egzekucja wobec pośredników płatności, którzy obsługują przelewy do kasyn offshore. To wydatki, które nie powstałyby, gdyby rynek był szczelny.

Druga strona tego samego medalu to koszty społeczne. Hazard problemowy nie znika dlatego, że strona jest zablokowana. Gracz z uzależnieniem behawioralnym trafia do systemu leczenia, a koszty terapii, interwencji kryzysowych i absencji chorobowej ponosi państwo. Ośrodki leczenia uzależnień behawioralnych w Polsce są finansowane ze środków NFZ. Każda osoba, która trafiła tam z powodu gry w kasynie bez polskiej licencji, to koszt, którego nie da się przypisać do żadnego operatora, bo operatora w Polsce nie ma.

Kanał utraty dochodów Kto płaci w legalnym rynku Kto płaci w szarej strefie Szacunkowy wpływ na budżet
Podatek od gier Operator z polską licencją, co miesiąc Nikt, operator offshore Setki mln zł rocznie
VAT od usług towarzyszących Operator, agencje, dostawcy płatności Nikt, transakcje poza polskim systemem Dziesiątki mln zł
Składki ZUS od pracowników Operator zatrudniający w Polsce Nikt, brak etatów w kraju Miliony zł rocznie
Koszty egzekucji prawa Brak, rynek legalny nie wymaga blokad Państwo płaci za blokady i sądy Koszty po stronie budżetu
Koszty społeczne leczenia Brak, operator finansuje odpowiedzialną grę Państwo płaci za terapię Koszty po stronie NFZ

Kasyno bez weryfikacji i pułapka KYC: gdzie gracz traci podwójnie

Kasyno bez weryfikacji oznacza brak pełnej weryfikacji KYC przy rejestracji. Brzmi wygodnie: zakładasz konto, wpłacasz, grasz. Problem pojawia się przy wypłacie. Weryfikacja KYC jest wymagana przy wypłacie wygranych, i to niezależnie od tego, czy operator ma polską licencję, czy nie. Różnica polega na tym, że operator z licencją zagraniczną, na przykład Stonevegas Casino z licencją Curacao, może proces weryfikacji prowadzić według własnych procedur AML, a nie według wytycznych Ministerstwa Finansów. Gracz, który wpłacił pieniądze bez weryfikacji, przy wypłacie dowiaduje się, że musi przesłać dokumenty, a czasem czeka tygodniami.

Z punktu widzenia budżetu państwa kasyno bez weryfikacji to jeszcze jeden kanał. Operator bez polskiej licencji nie raportuje do polskich organów, nie odprowadza podatku u źródła od wygranych, nie uczestniczy w systemie AML nadzorowanym przez resort finansów. Pieniądze, które krążą przez takie konta, są poza jakąkolwiek kontrolą fiskusa. Pranie pieniędzy to nie teoretyczne ryzyko z raportów, to realny koszt dla systemu finansowego, który ponosi cała gospodarka.

Warto zauważyć, że legalny rynek radzi sobie z tym inaczej. Total Casino, jedyny operator z monopolem na hazard online w Polsce, prowadzi weryfikację tożsamości przed pierwszym depozytem. StoneVegas, działający na licencji zagranicznej, oferuje bonus +150 proc. do depozytu i rejestrację bez pełnego KYC, ale wypłata i tak wymaga dokumentów. Gracz, który wybiera kasyno bez blokady, często nie zdaje sobie sprawy, że oszczędność czasu przy rejestracji zamienia się w opóźnienie przy wypłacie. Strona, która promuje odpowiedzialną grę, powinna o tym mówić wprost, a nie tylko chwalić się bonusem.

Blokada DNS i Rejestr Domen Zakazanych to narzędzia, które mają ograniczać dostęp do nielegalnych stron hazardowych. Działają, ale nie są szczelne. Gracz z VPN omija blokadę w kilka minut. Kasyno offshore zmienia domenę i wraca pod nowym adresem. Ministerstwo Finansów aktualizuje rejestr, ale tempo zmian domen jest szybsze niż tempo aktualizacji listy. To wyścig, w którym państwo ponosi koszty, a szara strefa zbiera zyski.

Pięć dróg utraty dochodów to nie lista życzeń fiskusa, to mapa konkretnych decyzji. Jeśli grasz w kasynie bez polskiej licencji, sprawdź, czy operator ma licencję Malta Gaming Authority albo Curacao, czy prowadzi weryfikację KYC przed wypłatą i czy nie blokuje kont po wygranej. Jeśli prowadzisz stronę o hazardzie, linkuj do Anonimowi Hazardziści i Uzależnienia Behawioralne, bo koszty społeczne szarej strefy ponoszą wszyscy, nie tylko gracze. A jeśli patrzysz na to z perspektywy budżetu, pamiętaj, że każda złotówka postawiona poza polskim systemem to złotówka, która nie wróci w postaci drogi, szpitala czy etatu w urzędzie. Dane Ministerstwa Finansów są dostępne publicznie. Wystarczy je zestawić z liczbą graczy, którzy wybierają kasyno bez weryfikacji, żeby zobaczyć, ile naprawdę kosztuje ten wybór.